Dłużej już nie można ukrywać w sobie i oszukiwać samego siebie, że to co robię aktualnie jest dobre. Czas spojrzeć prawdzie w oczy i zrobić 'remanent' własnego sumienia czego chcę i czego oczekuję od życia. Nie ukrywam, że będą to wielkie zmiany - dla jednych mogą się wydawać dziwne, ale Ci co mnie znają - zrozumieją.
Ostatnio dostałem niezłego kopa motywacji dzięki komu to powiem wam później. Osoba która przypomniała mi o chorobie i o tym , że jestem dla wielu ludzi autorytetem ciężkiej pracy, zapierdzielania, ale powiedziano mi , że to co zrobiłem - wygrywając nie na macie, lecz ze swoim przeciwnikiem który siedział we mnie - można powiedzieć, że w głowie - oczywiście w przenośni. Potrafiłem się podnieść i podjąć walkę którą wygrałem - tracąc przy tym miliony litrów łez, bóle mięśni i wszystko co najgorsze - nie oczekuję współczucia. Nasza siła nie drzemie w mięśniach - największa siła drzemie w głowie i sercu.
Już w piątek wyjeżdżamy na Mistrzostwa Polski Młodzieży - będzie się działo. Jestem zdeterminowany i pewny siebie, że wrócę z Poznania z tarczą. Może trochę namieszałem w części głównej tego posta, ale pisałem to od serca.
Ze spartańskim pozdrowieniem. Auuuu auuuu auuu!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz